Kraków |Oświęcim weekend majowy

Weekend udał się nad wyraz dobrze. Nie mówiąc o tym ,że w tym zakątku kraju była chyba najlepsza pogoda.
Weekend zaczynałem już we wtorek wyjazdem przed południem z Poznania. Dojechaliśmy do Nowego Sącza , gdzie byłem umówiony na montaż anteny w serwisie DUNI. Przy okazji pozdrawiam serdecznie załogę, która spisała się na medal.
Załatwiono mi temat nieszczelności w układzie instalacji gazowej, ale przede wszystkim zamontowano automatyczną antenę satelitarną oraz antenę DVBT. Chłopaki uwijały się i dali radę, a antena jak na razie pracuje bez szwanku. W tym czasie moja rodzina została pozostawiona na pastwę słonecznej pogody i zwiedzania miasteczka galicyjskiego oraz ogromnego skansenu tuż przy nim. Pół dnia zajęło im obejście atrakcji , natomiast kolejna połowa to nauka i odrabianie zarwanych lekcji - bo przecież w tym czasie ich koledzy jeszcze siedzieli w szkole.
Późnym popołudniem po obiadku w karczmie galicyjskiej, wyjechaliśmy do Krakowa. Tam zatrzymaliśmy się wieczorem na Stellplaztu firmy Elcamp. Przytulne miejsce szczególnie gdy firma jest zamknięta. Na szczęście współpraca z ochroną daje możliwość zmęczonym podróżnikom kamperowym na zatrzymanie się także w wolne dni.
Rano wybraliśmy się po śniadanku kamperem do centrum Krakowa. Ponieważ o godz. 14.30 moja najstarsza córka ,która została w szkole by napisać ważny sprawdzian , miałą dojechać pociągiem na dworzec , postanowiłem zatrzymać się na parkingu nad dworcem głównym. Jednak w nawigacji znalazłem parking dla m.in. BUSów położony pomiędzy dworcem a starym miastem. Jest to parking przy ul. Wollcera. Wjeżdża się za szlabany w godzinach 7-21.30 . Położenie dla nas idealne ,bo raz zostawiając auto mieliśmy wszędzie blisko. Za dnia parking jest monitorowany.
Przyjechaliśmy tam po 11.00
Po odebraniu córki z pociągu poszliśmy na stary rynek do centrum obsługi zwiedzających. W tym punkcie można zakupić bilety do wszystkich miejsc muzeum historii Krakowa. Niestety do tego pod sukiennicami były już tylko wejściówki na niedzielę, a więc dla nas za późno. Polecam wcześniejszą rezerwację via internet.
To był czwartek. W południe i wczesnym popołudniem trwały próby na starówce do koncertu z okazji majówki - wysłuchaliśmy przez przypadek Wodeckiego , Turnaua , później miała jeszcze śpiewać Przemykowa. Mieliśmy chrapkę na wieczorny koncert, ale miałem już zabookowane bilety do teatru Bagatela na Szalone nożyczki.
Zatem wieczór tak spędziliśmy, a po spektaklu po koncercie nie było już śladu.
W międzyczasie rozmawiałem z Panem parkingowym,że możemy na parkingu spokojnie zostać na noc i wówczas płaci się za dobę , a nie godzinowo. Lepszej opcji nie widziałem.
Nazajutrz rano zakupiłem świeże pieczywko z budki , która znajduje się na tymże parkingu przy ulicy od strony galerii krakowskiej. Ponieważ mieliśmy bilety do Fabryki Schindlera , Apteki pod Orłem i na ulicę Pomorską , to też w takiej kolejności postanowiliśmy je zwiedzać. Dzieciaki dostały dużą lekcję nowożytnej historii. Ok. godziny 19.00 byliśmy po atrakcjach i opuszczaliśmy parking. Cały koszt pobytu na nim zamknął się kwocie 50 PLN. Podjechaliśmy dalej ponownie do Elcampu i kolejną noc spędziliśmy na ich terenie za 20 PLN / noc + 5 PLN serwis kampera i 5 PLN za prąd.
Plan na dzień kolejny to był wyjazd do Oświęcimia.

Rano w sobotę wyjechaliśmy drogą na Zator. W tym też miasteczku postanowiliśmy odbić do DinoZatorLandu. Tak zorientowaliśmy się w sytuacji parkingowej i zabraliśmy ulotki aby zdecydowac czy nas to zainteresuje. Wyjechaliśmy dalej do Oświęcimia. Po drodze dzieciaki zdecydowały ,że chętnie podjadą do Dino Parku. Po dojechaniu do Oświęcimia podjechaliśmy na parking vis a vis muzeum Auschwitz. Okazało się ,że na tym parkingu są miejsca przystosowane do podłączenia kamperów do prądu. Jest też w narożniku obok toalet kran z możliwością nabrania wody. Ponadto jest studzienika do któej można ponoć zrzucić wodę szarą a za dnia , czyli między chyba 8.00-20.00 można w toaletach wylać kasetę. Nasza decyzja byłą jednoznaczna,że zostajemy na noc na tym Parkingu. Sympatyczny Pan z obsługi - nota bene widniejący na plakacie reklamowym parkingu, pokazał mi wszystkie miejsca. Poinformowałem go ,że na noc przyjadę dopiero wieczorem. Zaprowadził mnie do kasy tam uiściłem należność za nockę z podłączeniem do prądu 58 PLN. Zabrałem paragon i poszedłem zorientować się jak wygląda wejscie do Muzeum -obozu. Tam zdziwienie - kolejka była na jakieś 200 m. Mnóśtwo ludu przyjechało w tym czasie do muzeum. Postanowiliśmy przęłożyć wizytę na dzień następny i wróciliśmy do kampera. Wyjechaliśmy do Zatorlandu gdzie niestety w połowie zwiedzania zastał nas deszczyk. Pozwiedzaliśmy trochę w biegu. Uważam niestety,że bilet rodzinny (2+3) za 199 PLN top lekka przesada i na pewno nie będziemy w tych pieniążkach zainteresowani ponownym tam przyjazdem. To co można oddać , to park rozplanowany w miarę ciekawie, ale obsługa Pań choć grzeczna to jak dla mnie zbyt stanowcza. Była tam taka sytuacja,że ja , mając bilety w kieszeni idąc z parkingu w deszczu , jako ostatni bo zamykałem kamperka, doszedłem do np. krzywego domku, gdzie moja żona z córką stały na deszczu, a Pani kazała im stać i moknąć do czasu, aż ja nie dojdę i nie pokażę biletów. Rozumiałbym może jakby był tłok i Pani nie mogłaby sobie poradzić z tłumem, ale te dwie bidule były same i żona tłumaczyła ,że ja idę z kampera i mam te bilety przy sobie.
No cóż ... może Pani byłą taka akuratna ...
Tak czy siak, po wyjeździe z DinoLandu wróciliśmy do Oświęcimia i postanowiliśmy znaleźć restaurację aby zjeść dobrą kolacyjkę . Padło na Pizzerię Rapsodia na ul. Śniadeckich. Polecamy. Panie miłe, pizza dobra, atmosfera miła.
Obok na ulicy można znaleźć miejsce dla kampera.
Wróciliśmy do auta i podjechaliśmy na parking wczesniej opłącony. Zadekowaliśmy się na noc.
Rano polecam iść do muzeum przed godziną 8.55 .
Wejście jest do godziny 10.00 za darmo. Później nalezy wykupić bilet. Jeśli jest dostateczna ilość osób to już o 9.00 i o 10.00 może iść przewodnik za któego należy dodatkowo zapłacić (od osoby chyba 20 za dziecko i 25 za dorosłego). Dostaje się odbiornik ze słuchawkami i po nastawieniu odpowiedniego kanału słyszy się głos przewodnika, który idzie z nam. Bardzo sensownie rozwiązane.
Jeden minus . Podszedłem do kasy o 8.57. Pani kasjerka poinformowała mnie ,że do mają nakaz sprzedaży biletów (na przewodnika) na 9.00 do 8.55  :shock: .
Pani sprzedała mi zatem opłatę za przewodnika na 10.00, ale udało mi się odebrać zestawy dla nas od razu i poszliśmy z grupą o 9.00
Zatem musicie być czujni.Wystarczyłaby informacja przy wejściu do muzeum i uniknąłbym rozczarowań.
Poza tym zwiedzanie bardzo fajnie rozwiązane. Pani przewodniczka mówiła spokojnie i odpowiadała na pytania. Sensownie poleciła lekturę, którą można potem zakupić w sklepie przy kasach.
Z tym samym przewodnikiem można po zwiedzeniu tej części pojechać darmowym autobusem do Brzezinki. Tam już większa połać do zwiedzania pokazuje rozmiar bestialskiego planu nazistów.
Cóż... Dzieciaki zobaczyły , mam nadzieję ,że zrozumiały. Nie zabrałem w końcu najmłodszej (10 latki) - choć akurat my nie oglądaliśmy żadnego filmu i poza zdjeciami w jednej z sal właściwie mógłbym resztę pokazać najmłodszej to wszystko. Inna sprawa , czy zrozumiała by coś z tego. Pozostałe dzieciaki (14 i 16) jak myślę dostały dobrą lekcję.

Po wszystkim wróciliśmy na trasę do domu. Powrót uznaliśmy za zamknięcie bardzo mądrze i ciekawie spędzonego weekendu

Komentarze